„Nie zabijaj mnie mamo!”

„Nie zabijaj mnie mamo!”

Mamo! Tato! Czemu odbieracie mi życie
W gabinecie lekarskim dokonaliście mordu na mnie skrycie
Ani słoneczka nie widziałem, ani dnia zachodu
Pozbyliście się zbędnego, wstydliwego płodu
A tak chciałem żyć! Mamo, moje serduszko w twoje pukało
Lecz w twoim ziarno zła, głęboko siedziało
Och, żebyś ty wiedziała ile radości w rodzinie moje życie by dało
A tak pozostaną wyrzuty sumienia, dręczyć będą twoje ciało
Pragnąłem oddychać, cieszyć się twoja obecnością
Czuć twoją pierś przy główce, być twoją radością
Matko, tylko trzy miesiące w łonie twoim żyłem
Wydałaś mnie katu, choć na tym świecie nie pożyłem
Ach, jak wytłumaczysz się Bogu, który życie mi dał?
Jak wytłumaczy się lekarz, który pieniądze brał?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


× siedem = czterdzieści dwa