„Mały felieton o dużych sprawach”

„Mały felieton o dużych sprawach”

Oj, jacy zawsze byliśmy dumni z kształcenia w polskich szkołach. Jakie te nasze dzieci były wszechstronne. A cała reszta świata nam do pięt nie dorastała. I dalej nie dorasta. I jakie z nich nieuki. Nawet nie wiedzą, gdzie leży Polska.

Ano nie wiedzą. Kupowałam w holenderskim Media Markcie nawigację. Bardzo młody sprzedawca przynosił mi wszystkie pudełka, żebym sprawdzała, czy ma zaznaczoną na mapce Polskę, bo wtedy będzie mieć polskie menu. Już widzę uśmieszki nauczycieli z naszych szkół. Ale wstrzymajcie się moi mili. Bo ów młody człowiek mówił do mnie płynną angielszczyzną. Nie sugerujcie mi, że nasi uczniowie, którzy nie skorzystali w toku nauczania z korepetycji tak potrafią. Poza tym, opowiedział mi ze szczegółami o możliwościach technicznych tej nawigacji. Z równą swobodą podał mi z pamięci wszystkie parametry zewnętrznej karty dźwiękowej. Zresztą nie jednej, ale zapytawszy o mojego laptopa zasugerował najlepszą dla mnie. Wyszłam ze sklepu usatysfakcjonowana. Czego nie mogłam powiedzieć o tym samym sklepie w Polsce. Zapytałam swego razu równie młodego sprzedawcę o parametry zestawu głośnikowego. Zaproponował, żebym sobie poczytała, bo on nie wie. No tak, ale za to doskonale wie, gdzie leży Holandia. Tego w szkole go nauczyli. I niestety, nasuwa mi się pytanie. Czy wchodząc do tego sklepu wolę być dumna z doskonałego poziomu kształcenia, czy otrzymać informację o zakupie? Fakt, nie uczą tutaj wszystkiego. Jeśli ktoś wybiera jakąś specjalistyczną drogę kształcenia, to już na innych rzeczach się nie zna. Od tego, czego nie umie ma fachowców. Śmieszne? Może i tak, ale ja jakoś nie narzekam. Natomiast narzekałam, kiedy moje dzieci zgodnie z podstawą programową wkuwały tablicę Mendelejewa albo próbowały zapamiętać wątki pozytywistyczne w Lalce. Nie przypominam sobie, żeby tą wiedzę, jak do tej pory wykorzystały. No oczywiście, ja też kiedyś mówiłam o tworzeniu się synaps w mózgu. Ale przestałam. Za to zaczęłam mówić o tym, że nie jestem przekonana, czy nieustające podnoszenie wymagań w naszych szkołach jest niezbędne. Czy ktokolwiek sprawdził efekty, zanim zaczynał wprowadzać kolejne zmiany? Droga Pani Minister MEN. Czy potrzebny jest Pani hydraulik ze znajomością liczb atomowych 25-ciu pierwiastków? Bo tyle trzeba było umieć na dopuszczający. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę satysfakcji z pracy. Może powinnam życzyć też zderzenia z rzeczywistością, ale, nie chcąc wyjść na złośliwą, daruję sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


sześć − pięć =