Jezioro umarłych
Och kurcze, Boże, duchy przodków, linie, smugi, geny, całości świadomości,
obudzenie tych wrażeń, wcielanie, ale gdzie dusza zyskuje indywidualność,
całość, żeby mówić, że jest stara? Starość duszy była by stopniem
uświadomienia przez przeszłość samej siebie, przebudzeniem się t e r a z,
jakiegoś króla, jaszczurki, żebraka; a moja dusza, czym ona jest?;
czy też nie j e s t – ten dzierżawca też ma swój odrębny los i żywot;
w linii wspólnej duszy siedzę; czy ja jestem stary i mądry, czy oni są
starzy i mądrzy; czy to moje sny i przeczucia są mądre, bogate, czy ich?
Czy królem duchem jestem, czy byłem? Kiedy się stałem jednością?
Jestem w tym wcieleniu mną, ale wiem że te duchy przodków mogły
zjawić się w innym wcieleniu. Mogło się to rozwinąć w innym czasie
i miejscu? Ile przepadło, zginęło. Jeden z milionów plemników i jedna
z milionów komórek zapoczątkowała to kim j e s t e m, moje kompleksy
i wszystkie dążenia? A jednak mój tato miał wzory i mama miała.
I to jest możliwe, że musiałem powstać ja z nich. Ale gdyby o 10 czy 20 lat
wcześniej, to co, może byłbym dziewczynką. Ale tą samą duszą. Głębią,
smutkiem, podejściem do chorych i do brutalnych, tą samą brutalnością
i miłością, która nie ma płci. Zapłodniony zostałem przez rodziców,
zapłodniony przez Emmę Von O., opowieści Lovecrafta, Roberta Musila
i jego kosa i przez historię o żółwiach, niedoszłych braciach, córkach,
babkach ze Złotej Gałęzi, z jeziora umarłych;
czekających w morzu, w świętej wodzie – kiedyś byli, teraz są w czeluści
wody, ale nie wiem czy mogą być znowu – jak mają wejść?; czy z wody, czy
z powietrza, czy z książek, z legend, czy z komórek rozrodczych?
Gdzie są ci co odeszli; czy mówił ten Indianin do córki z przyszłości,
czy do zmarłej matki. Zmarła matka a przyszła córka to różnica?
Każdy człowiek może być każdym dla każdego, ale nienarodzeni a zmarli
to różnica? Czy nie? Przyszłe też więc już jest? I po tamtej stronie dusza
nie pamięta, jest niedoszła. Czy pierwsza dusza była zanim przyszła?
Mam wrażenie, że potrzeba bym stał się matematykiem by to zrozumieć.
To nieistotne czego się po nich spodziewamy. Ale koncept, idea.
Więc on nie może umrzeć, a zostanie odesłany do jeziora umarłych.
Jeziora czekających na ponowne narodziny lub nie mających już się
narodzić. A ludzie z tej opowieści szli po swoje drugie wcielenia,
po żółwie, a odesłane żółwie też odchodziły do jeziora.
Wszystko wraca do morza.
