Bezsilność

Codziennie przyglądam się odbiciu
Codziennie przyglądam się twarzy zmęczonej
Pod palcami wyczuwam bezsilność i monotonię
Zmęczenie słowami myślami nadzieją
.
Matowe źrenice
Nie krzyczą jak dawniej
Usnął błysk dawny
.
Płoną domy z zapałek
Na których miał stanąć pałac prawdziwy
Choćby chatka drewniana
Lepianka
Ogień już spokojnie wygasa
.
Twarz bez wyrazu krzyczy
Krzyczy bo wie że codzienność kpi z człowieka
A czas uwielbia pastwić się nad bezbronną nadzieją
Robi to bardzo powoli dokładnie
Delektuje się naiwną wiarą w lepsze jutro
Karmi się kpieniem z marzeń o szczęściu
.
Są drogi z których się nie da zboczyć
Są filary których nie można przesunąć
Buduje się według planu architekta
.
Szpik drzewa zawsze pozostanie szpikiem drzewa
Marchew na zawsze pozostanie warzywem
Każdy kwiat najpierw wspaniale otwiera się budzi
Jednak nawet najpiękniejszy bezlitośnie obumrze
.
.
http://szufladatymona.blogspot.com/2014/03/bezsilnosc.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


× trzy = osiemnaście