„Deszczowy koncert”
„Deszczowy koncert”
Znowu przyszło mi słuchać koncertu
to deszcz wirtuoz gra na moim parapecie
a krople niezmordowane
pukają jak batuta mistrza im każe.
Te z wyższej półki – solistki, dostały lepsze miejsce
spaść mogą na szybę, przez którą oglądam świat.
Kiedy już mi się wzrokowy kontakt znudzi
opuszczam kurtynę z żółtych rolet,
kładę się na łóżko i słucham deszczowego Bacha.
Puk, puk, puk…
