„Anioł”
„Anioł”
Kiedy leżę sam w strugach deszczu
Zamykam oczy i widzę Ciebie.
Nigdy nie zapominam Twojego szeptu.
Tak delikatnego jak powiew wiatru.
I czuję nagle, że ten lekki powiew
Nie jest zwykłym wietrzykiem.
Jest spowodowany ruchem Twoich skrzydeł.
Pojawiłaś się i pomogłaś mi wstać.
A ja jak zawsze bezradny,
Jak zawsze podnieść się dałem.
I nagle przestałem odczuwać całe zło świata
Chociaż deszcz nie przestał padać.
Twoja obecność sprawiła,
Że przestałem odczuwać całe zło świata.
A Ty za każdym razem, od nowa,
Uczysz mnie,
Przypominasz moim skrzydłom
Że też potrafią latać.
