342

Na krawędzi stoję, oddalony o chwil ostry szaniec
Od ostatniej próby, drżenie ciała to otuchy taniec
Niespójnym rytmem, choć serce też nie równo bije
Nie skocze, nie podetnę żył, nie założę pętli na szyje
To nie taka krawędź, przede mną jest nie taka próba
Wszak mam po co żyć, tam gdzie ma ukochana luba
A jednak wciąż ranię stopy o ostrą krawędź życia
Nie wiem ile pozostało mi kropel potu do wypicia
Ciekną z twierdzy myśli niczym topniejący śnieg
Zmieniając nurt, o na siłę otwartych oczu brzeg
Węzeł gordyjski myśli, przeznaczenia ostrze tnie
Gdy rozsupła, błysk wiedzy albo puste myślenie
Nie istotny sposób, tajemniczą próbę rozwikłano
Na dobre czy na złe, mi tu i tak nic nie pozostało
Minie próba, a ciało w krainie tęczowych motyli
Brak tam niepewności, tam mój język się nie myli
Z dala od obłudnego materializmu doczesności
Znów z moją Gwiazdeczką złączeni w jedności
I przeniosę ostatni tobołek na kotary drugą stronę
Bo z Tobą Gwiazdeczko chce żyć, z Tobą zostanę
Zagoją się stopy, i już nie popłynie ani pot ani łzy
Zakończę stare życie, by nowe w ofierze złożyć Ci

          for Meleithel
            Procjon 18.12.2006

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


trzy × = dwanaście